ZUS znowu uznaje zarzut przedawnienia

Mówi się, że kobiety lub muzyka łagodzą obyczaje. Że mają ogromną łatwość w łagodzeniu nerwowych sytuacji, czy w hamowaniu impulsywnych reakcji. Co wiąże się – w przypadku kobiet – zwykle z wyrozumiałością, cierpliwością, a nawet empatią.

Tymczasem zdaje się, że z taką łagodnością czy dobrotliwością może kojarzyć się… ZUS. Wiem i zdaję sobie sprawę, że tego typu stwierdzeniem sporo ryzykuje. Zwłaszcza, że dużo częściej ZUS kojarzy się ze sporo mniej pozytywnie nacechowanymi określeniami.

Ale gdy już ze strony ZUS spotyka się owe zrozumienie, przychylność i szybkość działania, to dlaczego by nie zapomnieć o wszelkich swarach, sporach czy konfliktach. Choćby na chwilę.

Jak na przykład w sytuacji, która spotkała jednego z moich Klientów. Sytuacji, którą można było sobie wyobrazić, ale po ciężkich bojach sądowych. Tymczasem wystarczyło w tym przypadku jedno pismo z odpowiednio sformułowanym żądaniem popartym nie mniej adekwatnym uzasadnieniem. Po to, aby w odpowiedzi otrzymać zaświadczenie wierzyciela (ZUS) o zgodzie na wykreślenie zabezpieczenia hipotecznego wobec ustalenia, że wierzytelności (ponad 700 tys zł) zabezpieczone ową hipoteką wygasły na skutek przedawnienia. I to w terminie ok 1 miesiąca od dnia złożenia wniosku. Ba, w okresie zagrożenia epidemiologicznego i stanu epidemii.

Przy czym, oddać co swoje muszę Klientowi, bo w istocie rzeczy pismo napisał sam, kierując się jedynie (i aż) wskazówkami, które udzieliłem w trakcie porady prawnej. Chapeau bas i dziękuję za zgodę na udostępnienie poniższego pisma 🙂

 

Copyright by JW. All rights reserved.